Poniekąd na ten dzień czekałem, ale sytuacja nieco się zmieniła. Na Westerplatte wrócę jeszcze pod koniec lipca. Na teraz planowałem urlop i odpoczynek dla głowy. Już wczoraj jeździłem na rowerze by poczuć ten luz.
Na koniec oprowadzałem dwie grupy. Pierwsza dość liczna, druga malutka. Tą druga zapamiętam jako rodzinne, przyjazne przejście szlakiem Konstantego Jezierskiego. Pierwsza była dla mnie wyścigiem z czasem. Zawsze przy dużych grupach jest problem z tempem.
Więcej w nagraniu.
Substack to miejsce dla wspaniałej kultury











